Dariusz Dudzik: „To właśnie to wystukaj! Wyduś to tymi nogami!”

Dudzik Dariusz – pozytywnie zakręcony, półfinalista programu „Mam Talent”, założyciel „Wrocławskiej STEPOWNI”, autor serwisu tapatapa.pl, aktor, tancerz, podróżnik, pasjonat sztuk walki.  Opowiada nam między innymi o dość nieprzeciętnym hobby jakim jest stepowanie. Co go motywuje i co sprawia, że ma cas na rozwijanie swoich pasji?

DARIUSZ DUDZIK – AKTOR, TANCERZ, PODRÓŻNIK


Jak długo musiałeś ćwiczyć, żeby dojść do takiej sprawności?

No wiesz, nie należy pytać jak długo, ale z jaką intensywnością. Generalnie, ćwiczę mniej więcej od jakiegoś osiemnastego roku życia. Na początku jeszcze na bosaka, bez butów. Dopiero w Studium Baduszkowej w Gdyni poznałem stepowanie w prawdziwych butach. Przeniosłem się do Wrocławia, później jeździłem zagranicę, aby w efekcie już samemu, na własną rękę ćwiczyć codziennie albo przynajmniej trzy razy w tygodniu. Łupanie, łupanie po kilka godzin. Mam 26 lat, czyli tańczę już 8 lat.

To jest Twoja przyszłość z którą chcesz wiązać życie i pracę czy tylko hobby?

Jest to przede wszystkich moja pasja. Tak myślę. Z zawodu jestem aktorem. Skończyłem szkołę aktorską i ogólnie chciałbym o sobie mówić „aktor, tancerz, podróżnik”. Dlatego jest to pasja, którą rozwijam. Zrodziła się z niej szkoła stepowania, którą otworzyłem we Wrocławiu. W hali magazynowej położyłem podłogę i przerodziłem ją na salę do stepowania. Prowadzę szkołę, organizuję pokazy i zajmuję się resztą, czyli aktorstwem i oczywiście podróżami. Gram, gdzie tylko mogę.

Jak oceniasz podejście do stepowania w Polsce, gdzie jest to jeszcze troszeczkę niszowe? Czy inaczej jest na świecie?

Na pewno trzeba tu rozróżnić nasz kontynent i Stany. My mamy Poleczkę, Oberka, a w Stanach jest to właśnie stepowanie. Stepowanie jest u nich zakorzenione w kulturze i jest tam mnóstwo szkół. U nas nie jest to tak rozpowszechnione. Zwykle kojarzy się to z klimatem Fred’a Astaire’a, Gene’a Kelly’ego, ale mimo to rozwija się cały czas. Stepowanie nie jest już tylko techniką stukania nóg w linii, parze czy solo, ale zaczyna ewoluować. Skupia się na improwizacji. Powstają różne wynalazki elektroniczne. W zespole stepujemy z jednym z twórców – Tomkiem Pałaszem. Wymyślił pierwsze elektroniczne pady. Stepuje się na nich, a one wydają różne dźwięki, są też elektroniczne buty, w których można zaprogramować dźwięk przedniej i tylnej blaszki. Zaczyna to nabierać nowego, jeszcze ciekawszego wyrazu. Bardzo lubię klasyczny step, ale jednak, ta improwizacja sprawia, że można bardziej wyrazić siebie i te emocje. W naszej szkole, pod koniec zajęć robimy również taką część improwizacyjną.

Często dziewczyny mówią: „Darek nie chcę stepować. Taki kiepski dzień w pracy!” Mówię im wtedy: To właśnie to wystukaj! Wyduś to tymi nogami!

Ogólnie to jest świetne na odstresowanie. Jest to radosny taniec. To rytmy afrykańskie, które kiedyś sprowadzały deszcz. No i faktycznie! Wytupują to i człowiek czuje się lepiej.

Trochę taki fitness.

Tak, mamy różne rodzaje stepowania. Stepowanie klasyczne – Broadway’owskie to takie, gdzie przeważa taniec. Stepowanie rytmiczne to głównie rytmika i perkusja wystukiwanych uderzeń. Gregory Hines na przykład, bardzo lubił taki styl. Mamy stepowanie akrobatyczne, gdzie są odbicia od ściany czy szpagaty. Wszystkie style można oczywiście zmieszać. Tak samo jest podczas zajęć. Komuś podoba się taki jazzowy klimat, żeby płynąć po sali, a komuś innemu bardziej rytm i to wystukiwanie. Jeżeli ktoś lubi mnóstwo skakania, wtedy jest to właśnie taki step – fit. Robię takie zajęcia. Godariuszdzina stepowania w takiej dosyć prostej formie stepu fitness’ owego do rytmu.

Co Ciebie zmotywowało do tego, aby robić odrobinę więcej niż inni?

Jest taka zasada, że jeśli ktoś robi więcej to czuje się lepiej. Na moje zajęcia chodzi księgowa, architekt, student, grafik. Cały przekrój społeczny po prostu. Nie chodzi tu tylko o stepowanie, ale czy są to sztuki walki, karate czy też jazda na rowerze to człowiek czuje się po tym lepiej. Życie nie jest po to, żeby tylko tym tak zwanym ‘kilofem’ przebierać, ale żeby korzystać i czuć się dobrze, aby kiedyś w trumnie pomyśleć: „Kurczę, ale to była świetna przejażdżka ja chciałbym jeszcze raz!”

Rozwijasz się, nie przestajesz wierzyć i cały czas Ciebie to nakręca.

Wiadomo, że z tą wiarą jest różnie. Stepowanie jest jeszcze niszowe, więc wiele osób ma mgliste wyobrażenie jak dokładnie ono wygląda, ale no właśnie to tylko wyobrażenie. Miałem różne dylematy i różne myśli. Zastanawiałem się nad tym, co zrobić, żeby jednak zainteresować tych ludzi, żeby to było takie właśnie fajne i dawało im to maksimum radości. Głównie o to w tym chodzi o tę radość,  odstresowanie i wyluzowanie.

Co byś chciał powiedzieć młodym ludziom, żeby zmienili coś w swoim życiu i zaczęli stepować?

Powiedziałbym im: Słuchajcie! Dajcie sobie szansę przyjdźcie i spróbujcie, ale nie raz, co najmniej trzy razy.

Oddałeś się swojej pasji, poświęciłeś na nią bardzo dużo czasu i wciąż brniesz do tego, aby ją rozwijać. Jak można zmotywować kogoś, kto po jednej, drugiej próbie jest już zmęczony i zbyt szybko rezygnuje?

Wiesz, ze mną jest ten problem, że ja to po prostu polubiłem. Możesz pójść na te trzy zajęcia i stwierdzić: Tak, to jest to! Oznacza to, że już pchnąłeś tę kulę, a ona będzie się toczyć. Wiadomo, czasem może zatrzymać się na jakimś drzewie jeżeli jest jakaś trudniejsza sytuacja życiowa. Generalnie daję trzy zajęcia, może też być pięć czy sześć. Chodzi o to, żeby nie próbować czegoś nowego tylko raz. Raz to może być akurat ten gorszy dzień. Trzeba to po prostu polubić i myślę, że wymaga to kilku prób.

Często są takie wymówki ludzi: „Nie chcę tańczyć, bo nie umiem”.

Wiadomo, nie umiesz, dlatego się uczysz. Nie jest tak, że od razu po jednych zajęciach: Pach! Jesteś mistrzem. Im więcej włoży się w to potu i zaangażowania, tym więcej będzie się miało z tego radości i poczucia samorealizacji.

W jaki sposób przejść ten etap w którym ćwiczenia zaczynają być żmudne, a takie z pewnością również bywają?

Trzeba szukać inspiracji. Ona jest taką podstawą. Przykładowo, można obejrzeć jakiś film, poszukać czegoś na necie czy poczytać. To są takie inspiracje, kiedy szukamy czegoś co nam da odwagę. Jeżeli mamy już jakiś pułap za sobą, wtedy trzeba wyjść poza. Zrobić coś nowego. Pójść na trening po to, by otworzył jakąś klapkę. Próbować.

Można zrobić sobie jakiś plan. Powiedzieć sobie: Dobra, zaczynam. Powiedzmy, że mamy miesiąc i codziennie, cokolwiek by się nie działo ćwiczyć. Podobnie jak z szóstką Weidera, chociaż generalnie uważam, że prawdziwą szóstkę Weidera trzeba wykonywać każdego dnia. Przykładowo, masz sześćdziesiąt dni i powinieneś ćwiczyć codziennie, a to właśnie uczy dyscypliny. Dwudziestego dnia nie zrobiłeś? – Od początku. Pięćdziesiątego dnia nie zrobiłeś? – Od początku. Trzeba założyć sobie plan i bezwzględnie się go trzymać. Taka jest ta droga.

Jest godzina dwudziesta czwarta, kiedy myślę o tym jaki jestem zmęczony, tam jest łóżko ,zjadłbym coś, mam tyle do zrobienia, a poćwiczę sobie jutro. Kiedy szukam wymówek to wiem, że najlepiej wtedy w ogóle nic nie myśleć. Wstać, wyciągnąć podłogę do stepowania i po prostu działać. Nie myśleć – pracować.

Twoje motto to zamiast za dużo myśleć o pracy, lepiej zwyczajnie zacząć pracować.

Zobaczcie jak Dariusz stepuje w trakcie nagrań w Hear Studio.

Niecodzienne nagrania – STEPOWANIE-


Więcej informacji o stepowaniu oraz Dariuszu Dudziku znajdziecie na stronie www: https://tapatapa.pl/

step3
„TAK – możesz się nauczyć stepować, TAK – możesz bawić się stepując na imprezach, TAK – możesz wygrywać zawody w stepowaniu, TAK – w każdym wieku.” – tapatapa.pl

Dodaj komentarz