Ten Typ Mes

mes_napis

Ostatnio wydaliście singiel „Znajdź kłopoty”. Opowiedz coś o nim.

To utwór, który nie jest specjalnie mądry, ponieważ bit wydaje mi się dość wieczorowy. Opowiedziałem więc historię gościa, który można powiedzieć, że jest już taki ‘podtatusiowaty’. Zbyt spokojny jak na swój wiek, a przecież jest jeszcze młody i mógłby trochę zaszaleć. Ja występuję jako ta siła zła. Namawiam go do tego, aby zrobił coś jeszcze niepokornego, żeby jeszcze wyszalał się z chłopakami. Mówię dużo do jego kobiety i tu już jest kwestia odrobinę głębsza. Dramat z kobietami polega na tym, że te cechy, które imponują w mężczyźnie: pewność siebie, fantazja, bezczelność, zdolność do obrony, do agresji jest tym samym, co później kobiecie przestaje pasować.

Coś w stylu: Widziały oczy co brały?

Tak i na tej zasadzie: jak wam dogodzić? Oczywiście, mówię stereotypowo, bo nie każda tak ma, ale ten sprzeczny przekaz jest problemem mężczyzn. Z jednej strony chcecie gości, którzy popisują się i wszędzie ich pełno, ale w momencie, kiedy jest już usidlony chcecie go w dużo spokojniejszej wersji. Taki gość ma trochę rozdwojenie jaźni. W tym utworze występuję jako ten, który namawia kolegę do tego, żeby jednak nie był taki bardzo spokojny.

Czy nie jest to normalna kolej rzeczy, że ludzie trochę „dziadzieją” w związkach?

Lepiej żeby nie dziadzieli (śmieje się).

„Jestem zwolennikiem rozwoju!”

Ogólnie jestem bezwzględny dla siebie i wszystkich bez względu na to, czy to są single, pary, ludzie z dziećmi, raperzy czy też lekarze. Jestem zwolennikiem rozwoju! Chciałbym umrzeć jako człowiek znacznie mądrzejszy niż to, o czym ci teraz mówię, w wieku 33 lat. Chciałbym być sprawniejszą, ciekawszą wersją siebie. Mam nadzieję, że jestem lepszą wersją siebie niż wtedy, kiedy miałem 25 – 27 lat, również muzycznie. Jednak gonię za rozwojem i nie wiem dokąd mnie to zaprowadzi, a może na koniec po prostu zwariuję.


Takie rzeczy chciałbyś przekazywać ludziom?

To zależy od piosenki. Najważniejsze są dla mnie płyty, a na tych płytach znajdują się najważniejsze utwory. Nie jest też tak, że cały mój album jest tylko o seksie, piciu alkoholu czy poglądach politycznych. Na każdym z nich znajdziesz szereg moich poglądów, które chcę głosić, bo są moje i je lubię. Mówiąc też otwarcie o tym, co mam na myśli, mam nadzieję, że sprawiam, że otaczam się ludźmi, którzy czują podobnie jak ja. To sprawia, że czuję się mniej samotny w tym XXI wieku. Każda piosenka opowiada o czymś innym. Mam utwory, które przykładowo mówią o tym, że warto jest czerpać z dokonań naszych przodków, że lubię przejechać się na cmentarz autobusem i pomyśleć sobie o tym, co mój dziadek zrobiłby w czasach pokoju. Wszyscy tych starszych ludzi kojarzą jako AK-owców, którzy biegali z karabinem, a to były tylko 63 dni! Mój dziadek był AK-owcem, który biegał z karabinem, ale najbardziej interesuje mnie to jak bardzo przyzwoicie i dobrze żył jako uczciwy Polak w czasach pokoju. W jaki sposób, wtedy kombinował, aby się komuś na coś przydać.

Czego nauczyłeś się od dziadka?

Mnóstwa rzeczy, gdzie nie spojrzysz to już jest jakiś początek ciekawej dyskusji. Pomyślmy sobie, że jest to praca. Mój dziadek – był pilotem, więc wykonywał taką pracę, że kierował tymi maszynami i założył lotnictwo sanitarne w Polsce. Latał z chorymi z punktu A do punktu B. Myślisz sobie wtedy, że on miał właśnie taką pracę. Przechodzisz do kolejnego wątku i zadajesz pytanie: Czym w ogóle jest praca? Gdzie się kończy hobby i pasja, a zaczyna praca? Czy w chwili, kiedy dostajesz wypłatę czy w momencie, kiedy jest to przydatne społeczeństwu? Jeżeli tak to w jakim zakresie? Przykładowo, ktoś jest dziennikarzem, który robi tylko wywiady (śmieje się).

To nie jest szczególnie wyczerpująca robota, ale możesz pojechać na wojnę i to są już wyżyny odwagi dziennikarskiej. Masz muzyka, który wydaje płyty i muzyka, który przestał je wydawać, a koncentruje się tylko na tym, żeby się dobrze ubrać i zrobić sobie ładne zdjęcie. Możesz mieć jutubera, który zachęca do tego, aby korzystać z dóbr kultury i polecać książki, filmy, wydarzenia kulturalne i tym samym jest twoim łącznikiem z czymś dobrym, gdyby nie on nie dowiedziałabyś się o tym. Możesz mieć blogera, który tłumaczy ci, że najlepiej biega mu się w butach X a nie Y. Moim zdaniem jego użyteczność społeczna nie jest zbyt duża. W związku z tym jest mi trudno nazwać tego typu postawę quazi dziennikarską czy blogerską – pracą. Ze względu na zawody, które wykonywali ludzie z mojej rodziny myślę, że nie jest to praca. Wiem, co było czynnością, która wzbudzała respekt, a co było obojętne. Dla nich nie było ważne to, czy ten dziadek zarabiał na tym kokosy, bo absolutnie nie. Najważniejsze było to, że ratował życie. Ja nie umiem i nie mogę ratować życia.

Jak Ty w takim razie postrzegasz swoją pracę? Jako pracę, pasję, hobby?

„Dlatego stawiam sobie pewne granice: Komu przyda się moja piosenka?”

Pasję, hobby, no właśnie… Interesują mnie te granice, gdzie pasja przeistacza się w hobby, hobby w pracę. Myślę o tym, żeby nie nabrać cech takiego gościa, który ma nadęte ego i lansuje się na tym, że inni ludzie chcą coś o nim wiedzieć. Dlatego stawiam sobie pewne granice: Komu przyda się moja piosenka? Czy moja piosenka przyda się tylko i wyłącznie innym raperom? Jeżeli nagrałbym całą taką płytę, to nie byłoby w tym skuteczności społecznej. Jeżeli nagram piosenkę, która może przydać się mojej koleżance, która ma naprawdę gdzieś to, że jestem raperem, bo dla niej jestem jakimś tam Piotrkiem i jeżeli poruszy ją i stwierdzi, że lepiej się po niej czuje, to w jakimś małym, mrówczym procencie sprawiam, że ten świat jest ciut lepszym miejscem niż bez tej piosenki. Oczywiście jest to promyczek tylko, bo ja nie mam żadnej władzy. Ja tylko robię piosenki.

Słuchają Ciebie ludzie młodzi , którzy jeszcze kształtują się i kształtują również swoje poglądy. Mogą postrzegać Ciebie jako idola i przyswajać je szybciej, więc oprócz tego, że przekazujesz emocje to możesz ich czegoś nauczyć.

Jeżeli takie rzeczy mają miejsce to nie zachęcają mnie do tego, żeby nauczać, ale do tego, żeby zdjąć pewnego rodzaju ‘balon’ tego, że ktoś jest znany. Przykładowo, lubię mówić o tym, że zrobiłem coś głupiego albo,  że beznadziejnie wyglądałem w jakimś teledysku. Interesują mnie rzeczy bliskie codzienności. W tę stronę: Jak zachowam się idąc do sklepu, kiedy ktoś upadnie? – chętnie o tym opowiem. Nie interesuje mnie na przykład chwalenie się tym, że grałem na najważniejszych festiwalach, chociaż czasami kusiło mnie, żeby napisać taki cztero-wers. To  też jest sztuka balansu.

To świadczy też o Twojej pokorze, dystansie do siebie.

To jest ta dobra rzecz, której nabiera się z wiekiem.

Czy sława potrafi w znacznym stopniu uderzyć do głowy?

„… czy sprostam swoim wymaganiom, a jestem bardzo, bardzo wymagający wobec siebie.”

Nie mi. Bardziej szokuje mnie ta odpowiedzialność za to, czy sprostam swoim wymaganiom, a jestem bardzo, bardzo wymagający wobec siebie. Jeżeli coś mnie w tym wszystkim ciśnie to tak naprawdę to, że wraz z tym, że więcej ludzi słucha twojej muzyki to zwiększa się też ich ciśnienie. Doradzają ci: A to powinieneś zrobić tak, a to powinieneś zrobić jednak inaczej. To nie sława czy rozpoznawalność w jakiś sposób wjeżdżają mi na banię, tylko presja. Owszem, to może być problem. Nie spełnię oczekiwań wszystkich, a najważniejsze jednak jest to, żebym był szczery wobec siebie, kiedy podchodzę do mikrofonu i kiedy tworzę taką piosenkę na jaką ja mam ochotę.

I nagrywasz to co czujesz.

Bardzo o to dbam.

W Twoich utworach nie ma zbyt wiele romantyzmu i takiej otwartości na tego typu uczucia, a przynajmniej tak to oceniam ze strony kobiety.

Ale ważne, że jestem w czynach. To też może zmieni się przy następnej płycie.

To kwestia dojrzałości czy stanu ducha?

Kwestia tego, że w mojej rodzinie było bardzo dużo rozwodów, o czym było też bardzo dużo kawałków na ten temat. W momencie, kiedy słowa i przysięgi przed ‘Jezuskiem’ okazywały się puste to ważniejsze stawały się czyny. W relacjach, w ogóle między ludźmi ważniejsze są dla mnie czyny, nie tylko między moją kobietą a mną, ale też przyjaciółmi. Ważne jest to, że mogą zadzwonić w środku nocy, a ja przyjadę ich wykupić z dołka i dołożę starań. Mniej ważne jest to, żebym nagrywał piętnaście piosenek o tym jakim wielkim przyjacielem jest mój przyjaciel. Raczej wypowiem się o tym dość zdawkowo.

Chociaż miałem taki utwór „Otwarcie”, gdzie rapuję o tym jak „Olek – na wojnie z nim jadłbym cyjankali”, że gdyby on szykował się do śmierci samobójczej, oblężony przez wrogie wojska, to ja ten cyjanek też bym zjadł. Także są takie wrzuty bardzo osobiste, ale faktycznie może nie są zbyt romantyczne, bo ja chcę być romantyczny w czynach.  Mogę na przykład wynająć kabrioleta z lat osiemdziesiątych i podjechać pod moją kobietę na lotnisko, kiedy wraca z wczasów i tym kabrioletem wróci ze mną do domu. Robię takie rzeczy na przykład. Jest wtedy wesoło i nietypowo. A nie nagram pięciu kawałków na temat tego, że ja Ci to na pewno kupię, kiedyś taki samochód jak będę duży i bogaty.

Co planujesz w najbliższym czasie?

Intensywnie nagrywam kolejne kawałki.

Kiedy możemy się spodziewać nowej płyty?

W tym roku.

Będzie romantycznie?                                                                                                                                                            

Nie, romantyczne to nie będzie na pewno (śmieje się).

Bardziej o tym, w jaki sposób taki człowiek, który przez miliardy lat świetlnych był singlem  i był sceptycznie nastawiony, uczy się w ogóle związkowych sytuacji. Takie nauki mogą być ciekawe. Myślę, że wielu ludzi przechodzi to w wieku 18-22, a ja dziesięć lat później (śmieje się).

Czyli zmiany.

Tak, o pewnych zmianach. Jeżeli te zmiany w moim życiu są to one również odbiją się na płycie. Jeżeli mam zwierzę to będzie kawałek o tym, że mam to zwierzę. Zmienia się lifestyle, to w muzyce to słychać.

„Zawsze jest mi blisko do człowieka.”

Przykładowo, jeżeli bujasz się przez 5 lat z gośćmi, którzy tkwią w tym samym miejscu, to może należy skupić się na tym, że oni są twoimi przyjaciółmi. Jeżeli są twoimi prawdziwymi przyjaciółmi to faktycznie warto odebrać od nich telefon w środku nocy i im pomóc, ale czy robić z nimi tysięczną flaszkę na tej samej ławce i poruszać te same tematy? No nie. Może lepiej wziąć tę flaszkę, przejść dwa bloki dalej i poszukać innego rozmówcy, który otworzy i poszerzy Ci horyzont. Ogólnie bardzo interesują mnie relacje międzyludzkie. Jestem fascynatem rozmów, poznawania ludzi, długich gadek, rozkminiania tematów typu: A wierzysz w Boga? A dlaczego? Często zadaje takie pytania nawet jeżeli kogoś nie znam zbyt dobrze. Nie skręciłem w stronę abstynencji ani w stronę wiary. Zawsze jest mi blisko do człowieka.

Bardzo często ludzie, którzy zajmują się hip – hopem, tworzą coś wspólnie. Można przez to odczuć dobrą atmosferę i relacje między wami, ale są utwory w których bezpośrednio wspominacie o innych raperach komentując ich twórczość.

Jest dużo konfliktów, konflikcików, ploteczek itd. Koniec końców są ekipy, którym muzycznie jest ze sobą po drodze i są ciekawe kontrasty, które wynikają pomiędzy artystami. Jest to po prostu bardzo żywy gatunek. W momencie, kiedy masz tryliard zespołów, raperów – solistów, mnóstwo producentów to w takim kotle dzieje się dużo więcej niż w gatunku, który swoje najlepsze lata ma już za sobą. Hip hop nie ma tego problemu. Wydaje mi się, że jego najlepsze lata są jeszcze przed nim.

Hip hop jest z jednej strony otwarty jeżeli chodzi o mówienie rzeczy wprost. Jeżeli ktoś kogoś nie może już słuchać to powie o tym do mikrofonu. Jest to szczere i czasami interesujące, ale niestety bardzo często jest to koniunkturalne. Robi to dlatego, żeby więcej osób zwróciło na niego uwagę. Tak samo jak z celebrytkami, gdzie jedna drugiej porysuje fryzurę czy paznokciami botoksową japę. Jest z tego dużo większy szum, niż kiedy taka celebrytka pierwszy raz w życiu powie coś mądrego. Jest w tej szczerości hip – hopowej pewna wartość, ale też pewien ściek.

Co dla Ciebie jest w tym najważniejsze?

Najważniejsze są te rzeczy, które mogę odkryć, a dużo jest ich w zagranicznej muzyce, zagranicznym rapie. Te rzeczy, których muszę się jeszcze nauczyć. Trenować. W polskim rapie mogę znaleźć spostrzeżenia, ciekawe barwy głosu. Spostrzeżenia w polskim hip – hopie są dla mnie najcenniejsze. Nawet jeżeli ktoś może technicznie nie jest tak zajebisty jak moi ulubieni raperzy z USA, ale ma spostrzeżenie, które świetnie dokumentuje naszą polską rzeczywistość to blednę po prostu z wrażenia.



Dodaj komentarz